336 km w jeden dzień

300-400 km / Blog / Maratony / Sport / 6 sierpnia 2014
To był dzień bicia własnych rekordów i robienia rzeczy, których wcześniej nie robiłam. Tym razem wzięliśmy udział w 24-godzinnym maratonie  w Miechowie.

Start
Niestety nie załapałam się na pamiątkowe zdjęcie startujących o 14:00, ale szybko nadgoniłam i zamknęłam peleton. Nie chciałam przegapić skrętu na Żarnowiec.

Pierwsza pętla
Szybko pokonałam pierwsze 20 km i dotarłam na punkt kontrolny. Stempelek i znowu to samo. Tutaj okazało się dlaczego tak dobrze jechało się do Żarnowca. Wiatr prosto w twarz i dużo więcej podjazdów niż zjazdów. Spotkałam Marcina i już próbowałam siedzieć mu na kole jak tylko się dało.

Pętla 40 km
Tak naprawdę to bardzo krótka pętla. I trzeba ją pokonać kilkanaście razy. Jak się okazuje warto czasem wrócić w to samo miejsce. Dopiero za drugim razem dowiedziałam się, że Charsznica jest kapuścianą stolicą Polski! Dopiero za trzecim razem zauważyłam,że brama wjazdowa na teren boiska – punkt kontrolny w Żarnowcu, została opatrzona odpowiednim plakatem informującym, że to punkt kontrolny… Poza tym widok, gdy już wjeżdżało się na ostatnie wzniesienie przed Miechowem (Podmiejska Wola), nie robił w dzień takiego wrażenia jak w nocy. Duże i małe miasta nocą, oświetlone, robią lepsze wrażenie niż w dzień.

Tandem
Dwoje uczestników przyjechało tandemem! Moje myśli na temat tandemu były do tej pory stereotypowe – dwoje ludzi w średnim wieku na tandemie jedzie na krótką wycieczkę, ale taki tandem to sprawne, efektywne cudo! Pewnie najzwrotniejsze nie jest, ale na płaskim dwóch kolarzy napędzających taki rower nie ma sobie równych. I ta synchronizacja! Troszkę sobie pomarzyliśmy z Marcinem, ale gdzie byśmy trzymali taki rower??

Noc
Było po prostu cudnie. Włączyli klimatyzację i zakręcili dmuchawę. I tylko te oczka przy drodze dodawały klimatu. Fajna jest jazda w nocy, można się ciągle dziwić: „O! Już jestem na miejscu! Jak szybko zleciało jak się nie patrzy ciągle na licznik!”. Nie lubię zjazdów gdy nie wiem, co się jest na końcu. W nocy mimo, że lampy nie starczyło, aby oświetlić całą drogę, mogłam jechać spokojnie. Zjazdy te przecież bez żadnych problemów pokonywałam w dzień, wiedziałam przecież gdzie są dziury!

Dzień następny
Przyznam się, myślałam, że noc będzie jednym wielkim ciągnącym się kryzysem. Ale jednak nie. Kawa, żurek, naleśnik i do przodu (choć tak łatwo się nie wychodziło, zwłaszcza, że na początek był zjazd, a nad samym ranem można było po takim zjeździe mocno zamarznąć). Kryzysowy był następny dzień. Punkt kontrolny w Miechowie został zorganizowany w Domu Kultury, bazą stanowiła sala teatralno-kinowa (nazwijmy ją tak). Po przybiciu stempla, można było zasiąść wygodnie w fotelu i „oglądać” życie. Kolarze wchodzili, jedli, rozmawiali, napełniali bidony wodą i jechali dalej. A ja siedziałam i obserwowałam jak film.

336 km
To mój końcowy wynik. Do 2 rano dystans tak jeszcze nie przerażał. Myślałam, że uda się dobić do 400 km. Jednak nastał zdradziecki poranek.

24-godzinny Maraton w Miechowie
Żal, że takich imprez nie ma więcej. Przyjazna atmosfera, świetni uczestnicy, przemiła grupa organizująca.

Tylko szkoda, że brakło sił, choć chyba bardziej snu:)


Tagi: , ,



Ania
Ania
Od 2 lat dumna posiadaczka roweru szosowego. Sezon 2013 poświęciła na dopasowanie roweru, aby w 2014 roku startować w ramach Pucharu Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Rok 2015 to co raz dłuższe dystanse. Osiągnięcia 2014: pokonanie dystansu 336 km w 20 h i I miejsce w kategorii K2 w Pucharze Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Marzy, aby kiedyś przejechać 1008 km w 3 dni.




Previous Post

Klasyk Kłodzki

Next Post

Chorwacja - Półwysep Istria - kwiecień/maj 2013





You might also like

  • Gratuluję podjęcia wyzwania – 336 km to bardzo dobry wynik. Sam się zastanawiam ile Km udałoby by mi się przejechać w tym czasie. Mój obecny dzienny rekord wynosi nieco ponad 200 km. Jednak była to nieco inna, bardziej turystyczna jazda: sakwy plus góral, pobyt na plaży obiad itd. 🙂

    • Ładny dystans dla trasy turystycznej! I jeszcze z sakwami – również gratuluję

  • Sporo 🙂 Nigdy takiego dystansu nie jechałem, ani nigdy nie próbowałem się zmierzyć z 24 godzinną jazdą. Na pewnie lepiej by się jechało na odcinku, bo pewnie na pętli trochę się nudzi. Ale za to jest jakiś punkt porównawczy.

    • 🙂 Po pętli ma swoje plusy np. w nocy. Za dnia zapamiętasz wszystkie dziury i łatwiej pojechać gdy ciemno. A z drugiej strony kiepsko działa na psychikę, kiedy po raz któryś przemierzasz te same same rejony. Jak wiele rzeczy ma swoje plusy i minusy.


More Story

Klasyk Kłodzki

Drugi start w maratonie. W pierwszym porywie dystans mega - 110 km. Skończyło się na 15 minutach kary i 67 km. Góry...

28 July 2014