Jajka – jeść czy nie jeść?

Blog / Dieta / 4 kwietnia 2015

Temat typowo wielkanocny. Jak to jest z tymi jajkami? Warto jeść? Mają za dużo cholesterolu czy nie mają?

Otóż jajka cholesterolu mają dużo. Już jedno to 60% zalecanej dziennej dawki. Ale z drugiej strony nasza wątroba codziennie sama wytwarza cholesterol. Chwila, chwila. Czyli ja sobie odmawiam smakołyków, a mój organizm sam działa przeciw sobie?

Poznajmy wroga

Reklamy wciskają nam coraz to nowsze specyfiki obniżające poziom cholesterolu. Lekarze biją na alarm, że  70% dorosłych ludzi ma go za dużo. Ale co to, do cholery, jest ten cholesterol?

Jest to substancja tłuszczowa, będąca budulcem błon komórkowych, pomagająca w syntezie witaminy D i kwasów żółciowych, a nawet wspomaga pracę mózgu. Brzmi fajnie, tylko jak coś jest takie pożyteczne, to czemu nadmiar jest problemem? W uproszczeniu mówiąc nadmiar cholesterolu, nie mogąc krążyć we krwi odkłada się na ściankach tętnic, zapychając je. Proces ten jest szczególnie szybki gdy zjemy coś zawierającego tłuszcze nasycone – czyli np. tłuste mięso.

Ale co z tymi jajkami?

Oczywiście możemy je jeść. Jajko jest świetnym źródłem białka, witaminy D, kwasów tłuszczowych, składników mineralnych i wielu innych pożytecznych związków. Tak, jajko ma też cholesterol. Cały znajduje się w żółtku. To właśnie stąd wzięła się moda na jedzenie samych białek. Czy jest to słuszne? Zdania są podzielone.

Chcielibyśmy znać dokładną ilość jajek, które możemy zjeść w tygodniu. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych dietetycy zalecali maksymalnie dwa jajka na tydzień. Do dziś podejście się zmieniło. Ilość jajek jaką możemy zjeść jest większa, ale dokładna wartość zależy od indywidualnych predyspozycji. Ważniejsza jest zbilansowana dieta i unikanie tłuszczy nasyconych, a także częsta aktywność fizyczna. Należy także raz do roku zbadać krew. Jeśli nie mamy podwyższonego poziomu cholesterolu, praktycznie nie musimy się przejmować jajkami.

I jeszcze jedno… przegotowane jajka tracą swoje pozytywne właściwości. Dlatego najzdrowsze są na surowo (dla odważnych), sadzone lub w koszulkach.

Photo credit: cobalt123 / Foter / CC BY-NC-SA


Tagi: , ,



Marcin
Marcin
Zawodowo inżynier, prywatnie mąż Ani, hobbistycznie kolarz – amator lubujący się w dystansach ultra. Ukończył Maraton Rowerowy dookoła Polski (MRDP) oraz dwukrotnie Bałtyk Bieszczady Tour. W 2015 roku przejechał polskie góry w ramach górskiej edycji MRDP.




Previous Post

Ostry minimalizm

Next Post

Brevet 200km Pomiechówek





You might also like


More Story

Ostry minimalizm

Czy ostre koło to chwilowa moda? Czy istnieje subkultura ostrokołowa? Dlaczego jeżdżę na ostrym? Na powyższe pytania...

2 April 2015