Kielce BIKE-EXPO 2015

Blog / recenzja / 27 września 2015

Dla mnie to pierwsza taka impreza. Nawet nie planowałam się na niej pojawiać, ale deszcz pokrzyżował mi sobotnie plany. I tak znalazłam się Kielcach, gdzie mogłam w jednym miejscu zobaczyć rowery szosowe, mtb, miejskie i te nietypowe. Były rowery dla tych większych i mniejszych. I sporo rowerowych dodatków. I jeszcze ten zapach, od którego kręciło mi się w głowie. Zapach gumy. Czy czegoś się konkretnie spodziewałam? Miałam jakieś oczekiwania? Nie. Nie szukałam nowinek, wyjątkowych okazji. Chciałam zobaczyć na własne oczy święto rowerowe.

Wiele stoisk było pełne odwiedzających, a w niektórych wystawcy byli pochłonięci rozmową ze sobą. Sobota to dzień otwarty dla wszystkich i nie każdy musi mieć przecież pytania do przedstawicieli firmy specjalizującej się robieniu osłon na łańcuchy.

Podejrzewałam, że wielu firm z ubraniami kolarskimi tam nie znajdę, ale było ich faktycznie mało. Może mam lekko zwichniętą percepcję w tej dziedzinie. Kolarze szosowi mniej lub bardziej dbają o stylówę i wygodę, decydują się na lepsze stroje. Za to niedzielni rowerzyści już nie potrzebuję oddychających koszulek za 200 zł czy spodni z wkładką i to też jest ok. Kilka marek jednak udało się wyhaczyć, dotknąć materiału i popatrzeć na wzory.

Spotkałam też stoisko marki rozpoznawalnej szerszej publiczności, która reklamowała swoje produkty z wykorzystywaniem nagich pań. Produkty marki (chyba, bo panie jednak przykuwały uwagę) i panie znajdowały się na plakatach, nie siedziały, czy przechadzały się po stoisku (ufff). Rozumiem, że swoje produkty adresują wyłącznie do mężczyzn. Szkoda takiego sposobu reklamy, oj szkoda.

2

1

Dojazd rowerem do pracy staje się co raz popularniejszy, więc i warto mieć odpowiedni do tego rower miejski. Taki z koszyczkiem najlepiej. I takich rowerów było całkiem sporo na Expo. Kilka stoisk poświęconych cruiserom. Zabrakło mi lżejszych, zgrabnych rowerów miejskich. Może gdzieś były, ale praktycznie nie zauważalne wśród oferty rowerów górskich. Z drugiej strony, można było odnaleźć ostre koła/single (nawet fotki mam). Tylko przydałoby się coś pośredniego.
A co było fajne? To, że pod jednym dachem spotkało się tylu fanów 2 kołek. Że było miejsce, aby popatrzeć na pięknie malowane ostre koła/single, że te cruisery jednak kusiły kolorystyką i syciły oko. Nie zabrakło szybkich szos (w oko mi wpadł Romet Huragan – jaka cudna nazwa dla szosy!) i ich przeciwieństwa, czyli fat bików – mogłabym takim pojeździć na plaży. A! I kupiłam sobie plakat na ścianę:

szosa_magazyn






Ania
Ania
Od 2 lat dumna posiadaczka roweru szosowego. Sezon 2013 poświęciła na dopasowanie roweru, aby w 2014 roku startować w ramach Pucharu Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Rok 2015 to co raz dłuższe dystanse. Osiągnięcia 2014: pokonanie dystansu 336 km w 20 h i I miejsce w kategorii K2 w Pucharze Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Marzy, aby kiedyś przejechać 1008 km w 3 dni.




Previous Post

Mio 505 HC - Prezentacja produktu

Next Post

Bez licznika



  • Na podobnych, mniejszych targach byłam wiosną. Tyle pięknych, błyszczących rowerów naraz, myślałam, że stamtąd nie wyjdę 🙂 Mam nadzieję, że format takich imprez jeszcze się rozwinie i na kolejnych edycjach pojawi się większa oferta różnorakich akcesoriów. O ile rowery można sobie pooglądać w zwykłym rowerowym sklepie, to np. sakwy, koszyki, ciuchy i inne bajery są najczęściej dostępne głównie w sieci, a takie targi to niezła okazja żeby coś obejrzeć i pomacać sobie na żywo. No i w końcu ktoś mógłby wpaść na to, że segment damski to nie tylko różowe mieszczuchy z koszyczkiem 🙂
    W Gdańsku przy okazji targów można było zrobić sobie (za darmo) test wytrzymałościowy, fajna sprawa 🙂

    • Dla oka to zdecydowany raj, takie miejsce. W jednym miejscu praktycznie wszystko co jest związane z rowerem. Róż nie jest taki zły, tylko wszystko dla kobiet jest w pastelowych, cukierkowych kolorach. I to też jest spoko, tylko że nie ma alternatywy:) A test wytrzymałościowy super pomysł, tylko podejrzewam, że na takich targach jak Kielce trzeba by stać w niemiłosiernej kolejce

      • Mnie te pastele doprowadzają do rozpaczy bo za różami wybitnie nie przepadam. Przydałoby się trochę alternatywy, szczególnie że mnóstwo takich nie-pastelowych rzeczy jest na rynku, tylko często głęboko zakopane, schowane, niedoceniane. Właśnie targi są idealnym momentem żeby wyjść z taką ofertą do ludzi, na pewno wyróżniłoby się to spośród innych kfiatuszkowo-słitaśnych 🙂
        A z tym testem, zdziwię Cię – byłam w ciągu godziny od rozpoczęcia i zrobiłam test jako pierwsza, ludzie chyba bali się tego dziwnego ustrojstwa. Dopiero jak parę osób zobaczyło mnie pedałującą w dziwnej masce to się zaczęli przyglądać, pytali prowadzących co mi właściwie robią, i dopiero wtedy ustawiła się kolejka chętnych 🙂


More Story

Mio 505 HC - Prezentacja produktu

Właśnie minął ośmiotysięczny kilometr, który zarejestrowałem za pomocą nawigacji rowerowej Mio - 505 HC. Urządzenie...

25 September 2015