Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż że się tego nie zrobiło

Blog / Motywacja / 27 stycznia 2015

cyclingirl.pl

O bardzo nieudanym starcie w maratonie w Kołobrzegu krótko pisałam tutaj. Z drugiej strony jest to teraz  najczęściej wspominany przeze mnie zeszłoroczny start! Na jednym z punktów żywieniowych jedna z bardziej doświadczonych uczestniczek, również w zdecydowanie w lepszej formie – ach, te sporty wytrzymałościowe – krytykowała mnie za moje podejście na starcie – za bardzo chciałam utrzymać się w peletonie i wyprułam się. Tak, pojechałam w dużej grupie i starałam się w niej jak najdłużej utrzymać. Odpadłam i już miałam potem jechać spokojnie, jednak znowu pojawiła się grupka kolarzy i znowu kilkanaście minut jazdy wśród innych.

Kolejna zła decyzja? Przecież z dystansu giga zrezygnowałam i ukończyłam Kołobrzeg na dystansie mega. Nie starczyło sił, a i okazało się, że blat mam za duży i mocno nadwyrężyłam kolana. Była to jednak jedna z lepszych decyzji jakich podjęłam (jeśli chodzi o starty w maratonach). Jadąc wśród innych osób poczułam co oznacza jazda w grupie. Wiem co to znaczy koncentracja, skupienie na jeździe. Musiałam szybko korzystać z bidonu, nie miałam czasu na oglądanie widoczków, jednak jazda w grupie po prostu dodaje skrzydeł. Dokręcałam na zjazdach, na podjazdach urywałam inne osoby.

Zła decyzja? Nie sądzę. Nic nie straciłam, a tyle zyskałam. Najgorszy start to i tak wciąż najlepszy trening.

A Wam zdarzyło się podejmować „złe” kolarskie decyzje?


Tagi: ,



Ania
Ania
Od 2 lat dumna posiadaczka roweru szosowego. Sezon 2013 poświęciła na dopasowanie roweru, aby w 2014 roku startować w ramach Pucharu Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Rok 2015 to co raz dłuższe dystanse. Osiągnięcia 2014: pokonanie dystansu 336 km w 20 h i I miejsce w kategorii K2 w Pucharze Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Marzy, aby kiedyś przejechać 1008 km w 3 dni.




Previous Post

Jura

Next Post

5 pomysłów na spędzenie Walentynek





You might also like

  • Filip

    OCB z tym blatem? Standardowo korby szosowe mają 53/39 zębów, kiedyś 54 (nie wspominam o torowych). Juniorskie blaty mają 50/34 – choć te teraz często są zakładane do rowerów, ja jestem ze starej szkoły i tam uczyli 53/39 i tego się trzymam. Jak z przodu za dużo to jest jeszcze mniejszy blacik odpowiednio 39 lub 34. Do tego kaseta 10’s (już raczej standard) gdzie także można dobrać sobie przekrój przełożeń np. 11-23, 12-25, 11-28 czy 13-29 ten ostatni to już bardziej w góry. Znam ludzi co mają dwie kasety przekręcenie zajmuje mniej niż 5 min. Jadą w góry zakładają „górską” po Mazowszu coś bardziej „twardego”. Dużo zależy też od stylu jazdy jedni lubią jeździć z wysoką kadencją (kręcą nóżkami jak chomiki – osobiście uważam, że szybciej się wtedy męczymy) inni wolą jeździć na „twardo” na niskiej kadencji. Wielkość „blatu” inaczej pisząc przedniej koronki nie ma nic do nadwyrężania stawów kolanowych. Jak miałaś za „twardo” trzeba było wskoczyć na kasecie w górne położenia. pozdrorower 🙂

  • bloom

    Tak, zdarzyło mi się. Pojechałam przez bagna w okolicach Mazur, bo urzekła mnie okolica. Piękna niemal puszcza, zielono, chłodno od drzew, a to było gorące lato. Skończyło się natypowym zwichnięciu, potem dwa tygodnie w gipsie, zastrzyki i usztywniaczu. Później się dowiedziałam, że te zastrzyki brałam za długo http://przyczyny-objawy-leczenie.pl/bole-stawow/, ale co mam zrobić. Niby dobre zamiary, a wyszło, cóż… Gdybym była bardziej doświadczona i świadoma jak teraz, znała techniki, jak to kolega opisał wyżej (pedałowanie jak chomik), to by do tego nie doszło, więc lesson learned. No i wspieram cię ofc z tym cyclingiem.


More Story

Jura

- Czy jesteśmy w Tatrach? - dziecko zapytało. Ojciec odpowiedział - Nie, jesteśmy w Ojcowie. Dla mieszkańca Mazowsza...

25 January 2015