Maraton Rowerowy Gryfland

Blog / Maratony / Sport / 22 września 2014

Ostatni z cyklu Maratonów Rowerowych – rozgrywany wyjątkowo (?) w Rewalu. Z noclegu na start mieliśmy tylko 500 m, a na start przyjechałam już (!) na 10 minut przed wypuszczeniem mojej grupy. Marcin startował 25 minut później, więc pierwszą godzinę jechałam samotnie – taki mój czas na podziwianie krajobrazu, uspokojenie myśli. Temperatura niestety rano nie rozpieszczała, ale budzący się dzień wiele wynagrodził. Lekko zamglone pola, słonce które pokazało się na niebie. chyba zacznę doceniać wczesnoporanne treningi.

cyclingirl.pl

cyclingirl.pl

Maraton w Rewalu to chyba najłatwiejszy jak do tej pory maraton, nawet udany start w Iławie nie był tak przyjemny jak ten na koniec lata. Raczej płasko, jeśli już jakiś podjazd, to dosyć delikatny, a do samego Rewala to już z górki. Kilka razy przecinaliśmy tory kolejowe oraz kolejki wąskotorowej. Jeden fragment trasy pozostawiał wiele do życzenia. Choć z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu, tam właśnie zrobiłam najwięcej zdjęć.

Bufet – tutaj wielkie rozczarowanie. Bufet połączony z punktem pomiaru czasu, a przy wodzie i jedzeniu ani żywej duszy. Na pierwszej pętli – do wyboru banany, rogaliki, prince polo – fajnie. Sporo wody. Na drugiej pętli już tylko banany, wafelki i jeszcze trochę wody. I mimo braku opiekunów bufetu wyjątkowy porządek! I najtrudniejsza pętla – ostatnia – wjeżdżamy większą grupą. Nie wzięliśmy wody na punkcie kontrolnym na mecie, uznaliśmy, że starczy do punktu na pętli. A tam pustki, grupa zabrała się – jedna osoba walczyła w generalce open – tutaj nie można pozwolić sobie na stratę cennych minut. Ruszyłam chwilę za nimi, a Marcin zjechał do sklepu, aby kupić coś do picia. Organizator powinien jednak zadbać, aby zawodnicy, którzy są już w drodze prawie 8h mogli spokojnie się napić. Do tej pory wspominam świetny bufet na Klasyku Kłodzkim, przemiłą ekipę w Łasku i świetny duet w Iławie.

cyclingirl.pl

cyclingirl.pl

Generalnie, super atmosfera, już po kilku startach zaczynam kojarzyć osoby. Jeden ze startujących nazwał mnie tym razem „Złotko”, chyba zacznę kolekcjonować te określenia starszych kolarzy (byłam już też „lalunią”). Jak do tej pory najlepszy czas – 8h52′ na dystansie Giga (w Rewalu było to 216 km). Na starcie zapytał mnie (ten od „Złotko”) w jakim czasie mam zamiar przejechać ten dystans – moja odpowiedź to 9,5 h. Udało się zejść poniżej 9h i zrobić średnią 24 km/h. W Łasku – w pierwszym maratonie średnia 22 km/h, choć tam najwięcej odpoczywałam, ale też trasa była dużo łatwiejsza. A może i ja jeszcze nie wiedziałam na co się piszę:)

Efekt tego całego zamieszania to oto takie przedmioty:

 

cyclingirl.pl

Jak się okazało później byłam jedyną dziewczyną w swojej kategorii wiekowej na dystansie Giga!

Muszę chyba teraz wygospodarować skrawek przestrzeni w domu na moją „wall of fame”, a już niedługo wyjaśni się dlaczego, choć już kilka zapowiedzi było:)

 


Tagi: , ,



Ania
Ania
Od 2 lat dumna posiadaczka roweru szosowego. Sezon 2013 poświęciła na dopasowanie roweru, aby w 2014 roku startować w ramach Pucharu Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Rok 2015 to co raz dłuższe dystanse. Osiągnięcia 2014: pokonanie dystansu 336 km w 20 h i I miejsce w kategorii K2 w Pucharze Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Marzy, aby kiedyś przejechać 1008 km w 3 dni.




Previous Post

Taki to był weekend...

Next Post

Torba kurierska dla dziewczyny





You might also like

  • twry

    Drobna uwaga techniczna – tam, gdzie podpięłaś linki z racji ustawienia takiego samego koloru dla czcionki i tła tekst jest nieczytelny.

    • Dzięki za uwagę. Wiem o tym od początku i staram się to zmienić. Jak widać blog jeszcze wymaga sporo pracy.


More Story

Taki to był weekend...

... a szczególnie jego zakończenie. Rzutem na taśmę Ania wskoczyła na pierwsze miejsce w kategorii wiekowej Pucharu...

21 September 2014