Mój pierwszy trening

200-300 km / Blog / Męskim okiem / Relacja / Trening / 14 lipca 2015

Gdy piszę te słowa jest ciepły, niedzielny wieczór. Moje myśli są jednak gdzie indziej – na sobotnim treningu. Treningu wyjątkowym, bo wykonanym wspólnie z Wami.

Dzięki współpracy z Cyklistą w Warszawie udało mi się zorganizować otwarty trening długodystansowy. Pokonaliśmy 200 km w całkiem przyjemnym tempie powyżej 30 km/h. Szczegóły poniżej:

Ale nie chodziło tu tylko o dystans i tempo. Chodziło o wspólne motywowanie się, o wymianę doświadczeń. Bo długi dystans to nie tylko forma fizyczna. Po kilkunastu godzinach jazdy każdy jest zmęczony, po nocy na rowerze wszyscy chcą iść spać. Tu wielkie łydy nie pomogą. Gdy organizm woła dość, musisz mieć silną psychikę, mulisz to olać. Ból to tylko informacja, sygnał, że fajnie by było już wrócić do domu.

A wracając do treningu. To co na zawsze utkwiło w mojej pamięci to świetna jazda Joachima i Tomka. Chłopaki przez większość czasu ciągnęli peleton. Szczególnie ten pierwszy zasługuje na wielki szacun, ponieważ jechał na ostrym kole, a na koniec pokazał wszystkim jak się finiszuje.

Jedyna przerwa w jeździe wypadła w Żyrardowie. Według planu mieliśmy zobaczyć znajdujący się tam welodrom. Nie udało się – brama była zamknięta.

Jeśli chodzi o trasę, moim ulubionym odcinkiem jest Tarczyn – Żyrardów. Równy asfalt i pagórki. Takie mazowieckie „pagórki”. No i ten asfalt – rower sam po nim sunie. Dalej było gorzej. Dziury dały się nam we znaki, choć miał to swój urok. Potem puszcza i malowniczy odcinek Roztoka – Czosnów. To tutaj wzięło nas na ściganie. To tu zaczęły się ucieczki i szarpanie tempa. Ot, zwykła kolarska zabawa. Taka szosa potrafi kusić, żeby stanąć na pedały. Chciałem napisać, że dalsza część to spokojny powrót do Warszawy, ale spokojny to on nie był…

A tymczasem planuję już kolejny trening. Tym razem zmierzymy się z trasą 250 km i odwiedzimy malowniczą Spałę. Szczegóły wkrótce.

DCIM137GOPRO

DCIM137GOPRO

DCIM137GOPRO

DCIM137GOPRO

DCIM137GOPRO

DCIM137GOPRO

DCIM137GOPRO






Marcin
Marcin
Zawodowo inżynier, prywatnie mąż Ani, hobbistycznie kolarz – amator lubujący się w dystansach ultra. Ukończył Maraton Rowerowy dookoła Polski (MRDP) oraz dwukrotnie Bałtyk Bieszczady Tour. W 2015 roku przejechał polskie góry w ramach górskiej edycji MRDP.




Previous Post

Cyclinki #2

Next Post

Do Sandomierza




More Story

Cyclinki #2

Chcesz wiedzieć jak jeżdżą kobiety? Wolą mtb czy szosę? Gdzie jeżdżą? czy dużo jeżdżą? Jakie odnoszą sukcesy?...

10 July 2015