Moja Strava

Blog / Sprzęt / 22 czerwca 2015

Wkręciłam się w kolejny społecznościowy portal. Biorąc pod uwagę moje otoczenie (znajomi niekolarze przeważają), specjalistyczny, ale ze względu na pasję prawie, że niezbędny. Niektórzy znajomi po macoszemu traktują Facebooka, a ja wkręcam się w kolejny portal. Jeszcze tylko pozostał Snapchat.Długo wzbraniałam się przed założeniem konta na Stravie, a potem jeszcze dłużej przed korzystaniem z niej. Jestem na Instagramie, Facebooku i po prostu wolę  jeździć na rowerze niż ogarniać te wszystkie kanały komunikacji.Co jednak spowodowało, że wkręciłam się w Stravę?

Motywacja
Zaczęłam zapisywać swoje trasy, to mi pozwala na zliczanie liczby przejechanych kilometrów i cieszyć oko, kiedy słupki rosną. Z drugiej strony pustki na profilu wskazują, że czas ruszyć tyłek i wyjść na rower. Obserwuję znajomych i innych kolarzy którzy też jeżdżą. To również motywuje. I nie zaśmiecam innym Facebooka informacji, że dzisiaj po raz kolejny pokonałam trasę dom-praca-dom.

Kluby
Przyzwyczaiłam się do możliwości lubienia profili marek, osób publicznych, inicjatyw na Facebooku tak bardzo, że na początku Strava wydawała się po prostu nudna. Nie oferowała nic poza tym co oferowało bikestats, czyli zliczaniem kilometrów i pokazywaniem tego. A skoro już korzystałam z bikestats, to dlaczego miałam przenosić się na Stravę? Odkryłam jednak kluby. Do niektórych można dołączyć się bez zgody administratora, a w niektórych trzeba uzyskać błogosławieństwo. Gdy zostajesz członkiem takiego klubu możesz podpatrywać automatycznie jak jeżdżą inni z naszego klubu, dawać kudosy i po prostu mieć pełne zrozumienie u ludzi którzy są tacy sami jak my. Uwaga! Można też wypaść dosyć blado na tle innych.
Kluby sprawiły, że Strava stała się ciut ciekawsza dla mnie. Choć zdaję sobie sprawę, że to sprowadza się do rankingu najwięcej jeżdżących kolarzy zapisanych do danego klubu.

Challenge
To też moje niedawne odkrycie, które uatrakcyjniło ofertę Stravy. Dopiero w czerwcu wzięłam udział w pierwszych wyzwaniach. I tak pierwsze z nich – najdłuższą trasę zrobiłam w pierwszym tygodniu. Najdłuższa trasa to 115 km, co dla długodystansowca to często dopiero rozgrzewka. Dla mnie jeszcze nie, ale od czegoś trzeba zacząć. Małe wtrącenie feministyczne – o ciekawe w wyzwaniu 1000 km w miesiąc, wzięło udział ok. 15 tys. kobiet i ponad 155 tys. mężczyzn. Dysproporcja mnie po prostu poraziła! Martwią mnie takie różnice.

Konto premium
Strava zaproponowała mi bezpłatny test konta premium na 30 dni. Pierwsza aktywnością z jakiej mogłam korzystać to ustalenie tygodniowego goala. Nie zaszalałam i ustawiłam bezpieczny cel w pierwszym tygodniu.

Mój profil tutaj, teraz więcej dzieje się, wiec zapraszam!

A i można śledzić nawet samego Kwiatkowskiego!


Tagi: ,



Ania
Ania
Od 2 lat dumna posiadaczka roweru szosowego. Sezon 2013 poświęciła na dopasowanie roweru, aby w 2014 roku startować w ramach Pucharu Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Rok 2015 to co raz dłuższe dystanse. Osiągnięcia 2014: pokonanie dystansu 336 km w 20 h i I miejsce w kategorii K2 w Pucharze Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Marzy, aby kiedyś przejechać 1008 km w 3 dni.




Previous Post

Rower miejski: +5 do lansu

Next Post

Cyclinki #1





You might also like

  • Dzięki! Rywalizacja na KOM/QOM-y! Ja na razie przez miesiąc bezpłatnie korzystam z konta Premium. Zobaczę czy przedłużę


More Story

Rower miejski: +5 do lansu

Przyznam się, że akurat ten rower mi się udał. Szosa jest przeciętna, to żaden Spec, Bianchi czy inny rower z "tych"....

17 June 2015