Rowerem do samolotu

Blog / Podróże / Sprzęt / 30 marca 2015

Nie wjechałam do, ale rower poleciał ze mną. Czy warto?

Opcja nr 1 – rower wypożyczony na miejscu

Cena za wypożyczenie roweru szosowego na Fuercie to 135 Euro za tydzień, taniej można wypożyczyć rower górski lub trekkingowy. Dla porównania za transport roweru na Fuertę i z powrotem płacimy w sumie 300 zł. Warto rozważyć jazdę na miejscowym rowerze, bo jest mniejsza szansa uszkodzenia własnego roweru w transporcie. Naszym rowerom nic się nie stało, ale czarny humor podczas oczekiwania przy belcie dla bagaży oversize nas nie opuszczał. Gdy wypożyczasz rower nie musisz martwić się o pakowanie, noszenie czy przewożenie. Nawiasem mówiąc transfer roweru z lotniska do hotelu też bywa odpłatny. Na wynajęcie roweru na miejscu nie zdecydowałam się w końcu w obawie o to, że jednak nie dostanę szosówki dostosowanej do moich potrzeb. Po drugie, opłaty za przeloty rowerów wyszły niższe niż wypożyczenie rowerów na miejscu – nieznacznie, ale zawsze!

Opcja nr 2 – własny rower

Jeździsz na własnym sprzęcie – dla mnie ogromy plus. Mój rower jest odpowiednio dostosowany do moich warunków, a poza tym jesteśmy już zgrani i wiemy czego możemy się po sobie spodziewać. Nasze rowery zapakowaliśmy w pudła po rowerach, które dostaliśmy w lokalnym sklepie rowerowym. Na rynku dostępne są różne kufry i walizy do przewożenia rowerów. Nie chcieliśmy kupować sztywnych pokrowców na razie. Kwestia ustalenia priorytetów i planów. Na razie nie mamy zaplanowanych kolejnych podróży samolotem, więc i inwestowanie w sprzęt do przewożenia to kwestia raczej dalszej przyszłości.

Przewoźnika poinformowaliśmy o tym, że bierzemy rowery. Poznaliśmy koszty przewozu. Odbyliśmy kilka spacerów z rowerami po lotnisku; najpierw trzeba dostać kartę pokładową, potem trzeba pójść w inne miejsce aby zapłacić za przewóz rowerów i następnie wrócić do oprawy, aby pokazać dowód zapłaty i otrzymać karty i wtedy czeka nas ostatnia wycieczka do nadania bagażu oversize – kto wymyślił ten system przesyłam gratulacje.

Mimo wstępnych obaw rowery dały radę i my również!

A jest też opcja nr 3, można w ogóle nie brać roweru i opalać się cały dzień.






Ania
Ania
Od 2 lat dumna posiadaczka roweru szosowego. Sezon 2013 poświęciła na dopasowanie roweru, aby w 2014 roku startować w ramach Pucharu Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Rok 2015 to co raz dłuższe dystanse. Osiągnięcia 2014: pokonanie dystansu 336 km w 20 h i I miejsce w kategorii K2 w Pucharze Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Marzy, aby kiedyś przejechać 1008 km w 3 dni.




Previous Post

W podróży

Next Post

Ostry minimalizm




More Story

W podróży

Ostatnie dwa tygodnie upłynęły mi na podróżowaniu, jeżdżeniu na rowerze i jedzeniu. 7 dni na Fuercie została dobrze...

25 March 2015