21 km

Blog / Lifestyle / Motywacja / 20 września 2015

Akurat trafiło się, że winda podjechała sprawnie. W 4-piętrowym bloku wszyscy kochają jeździć windą. Ot, mamy taką fajną windę. Strava odpalona. Ruszam. Rowerem ja, a inni mieszkańcy autami. Niektórzy boją się mnie i ścigamy się na osiedlowych uliczkach, kto pierwszy do szlabanu, skrzyżowania, do ronda. Aby rower nie był pierwszy (zawsze rower, nigdy człowiek, to jak z tymi uwagami pieszych ” uważaj, rower jedzie!”, ja jadę, rower beze mnie nie pojedzie….). Ja się nie ścigam, dojadę w swoim czasie, a oni i tak utkną w korkach. Wiem, bo czasem sama w nich tkwię.

Mijam budynek straży pożarnej. W okolicach godziny 8 jest odprawa. Wozy opuszczają garaż, a z nimi strażacy. Mijam ich. 3 razy przecinam tory i trafiam na pieszych. Idą na kolejkę, wysiedli właśnie z kolejki. Młodzież, dorośli, rowerzyści których trasa kończy się na stacji. Ja dalej.

Jechać chodnikiem czy ulicą? Skończyli budować ekrany dźwiękoszczelne? Wybieram ulicę. Ekrany już wybudowane. Żałuje, że jednak nie chodnikiem. To taki odcinek prostej, że średnio 2-3 samochody wyprzedzają mnie na styk… mimo tego, że z naprzeciwka nic nie jedzie. Jeszcze trochę rowerzystów mi towarzyszy. Stacja Piastów, szkoła po lewej, skrzyżowanie i skręcam w lewo. Cisza i spokój. Nierówny asfalt, połatany. Droga wśród pola. Jedzie SKM, szum samochodów na obwodnicy. Pusto. Warszawa za rogiem.

Zaczyna się. Autobusy, samochody, brak ścieżki rowerowej. Ostatni fragment drogi bez ścieżki rowerowej. Czasem natknę się na autobus, czasem kierowca chce się ze mną ścigać, a czasem rozumie, że możemy wspólnie korzystać z drogi, że to jest w porządku. Skręcam w prawo. Rodzice odwożą dzieci do szkół. Mnie nigdy nie zawożono. Chyba czasy się zmieniły. Nowolazurowa. Jest ścieżka rowerowa.

Aleje Jerozolimskie, teraz tak dobrze znane, kiedyś na końcu świata. Siedziba jednego z operatorów sieci komórkowej. Mijam pociesznych rowerzystów, motocyklistów, kierowców. Przejeżdżam na drugą stronę alej. Mijam centrum handlowe, newralgiczne miejsce, popularny przystanek autobusowy, zawsze się trafi pieszy który idzie ścieżką. Ja uważam, ale jeżdżą tam naprawdę szybko. Prawo, aleja świateł która prowadzi mnie do ulicy Banacha. Skrzyżowanie- dlaczego rowerzyści nie zsiadając z rowerów? Tu jest sporo ludzi, komu sprawia przyjemność lawirowanie miedzy pieszymi?
I jest! Tak musi być w innych europejskich miastach z rozwinięta infrastrukturą rowerową. Miejskie, górale, treningi, rzadziej szosy. Cudnie. Przed Polami Mokotowskimi wita mnie pan, który zaprasza na śniadanie w pobliskiej knajpie. Jadę. Nie tak jak ścieżka, ale to nieważne. Nie jestem jedyna która wybiera ten skrót. Lubię ten przejazd. Ktoś biega, inny spaceruje z psem, matka z dzieckiem spacerują, wszyscy zadowoleni, nigdzie się nie spieszą, mogłabym tak witać każdy dzień, od spokojnego rytuału. Od roweru.

Potem już tylko Polna i jej hopki, przecinam Marszałkowską i parkuję rower. Za 8 godzin powrót. Nie mogę się doczekać.






Ania
Ania
Od 2 lat dumna posiadaczka roweru szosowego. Sezon 2013 poświęciła na dopasowanie roweru, aby w 2014 roku startować w ramach Pucharu Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Rok 2015 to co raz dłuższe dystanse. Osiągnięcia 2014: pokonanie dystansu 336 km w 20 h i I miejsce w kategorii K2 w Pucharze Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Marzy, aby kiedyś przejechać 1008 km w 3 dni.




Previous Post

Jaka jest koszulka idealna?

Next Post

Mio 505 HC - Prezentacja produktu




More Story

Jaka jest koszulka idealna?

W tym roku trwały jej poszukiwania. Stawiałam na ciekawe wzory i wygodę. Koszulki Mimo Posiadam dwie w rozmiarze S (to ważne)....

13 September 2015