Toskania z rowerem

Blog / Lifestyle / Motywacja / Podróże / Wycieczka / 6 września 2015

To nigdy nie było moje podróżnicze marzenie. Śniłam zawsze o Nowym Jorku, a przynajmniej od pierwszego obejrzanego odcinka „Friends” jeszcze w latach 90-tych. To marzenie akurat spełniłam, ale do NYC jeszcze wrócę, aby poczuć jak to jest nigdy nie spać i zawsze gonić przed siebie.
A Toskania? Włochy? Nigdy jakoś nam nie było po drodze. Ale jak już Toskania przytrafiła się to z wielkim impetem. Wylądowałam w samym jej środku. Obrzydliwie blisko Volterry, niedaleko Sieny, rzut beretem od Pizy. Florencję widziałam już pierwszego dnia późnym wieczorem, miasta oświetlone elektrycznością, nocą są jednym z piękniejszych widoków. O czymś zapomniałam? Chianti – tez było blisko.
Ale ja nie goniłam za kolejnymi miastami, uliczkami, placami. Nie, to były te dni w których gromadziłam słońce w skórze i ciele, aby jakoś dać radę podczas tej naszej szarej zimy w Polsce. Z jakiegoś powodu co raz trudniej znoszę chłód i ciemności zimowe. Zaczynam uważać, że jestem stworzona do ciepła i słońca.

cyclingirl.pl

Ponteginori

To była nasza baza. Znaleziony apartament przez Airbnb w malutkim miasteczku przy głównej drodze do nadmorskiej Ceciny. Z przystankiem kolejowym, 2 sklepami spożywczymi, 1 piekarnią i prawdziwą sjestą. Zakupów nie zrobisz miedzy 13 a 17. Nie, wtedy skryj się w chłodzie własnego domu i posil się, odpocznij, nabierz sił na resztę upalnego dnia. Jestem za wprowadzeniem sjesty u nas w upalne dni!

Miasto kontra reszta

Ta reszta to cudne krajobrazy, słońce na skórze i drogi. Ja już teraz inaczej nie mogłabym zwiedzać. Miasta są piękne i chłodne – co jest ich wielką zaletą. Ale przecież Toskania to te wzgórza pokryte lasem, winnice ukryte na szczytach i przede wszystkim te miasteczka, które nie załapały się na opisy w turystycznych przewodnikach. To też drogi gdzie dziura na dziurze, wiec minie cię jeden samochód i to na niemieckich blachach. Ale to doświadczenie daje mi jedynie rower, bo samochodem mignę i już jestem dalej. Co najwyżej przeklnę cicho na podejście Włochów do stanu ich dróg. Czy jeżdżąc samochodem pomiędzy Ceciną (to nad morzem), Piza, Florencją a Sieną zobaczyłabym najdziwniejszy widok pięknej Toskanii? A mianowicie wielkie kominy wypuszczające parę i lasy poprzecinane srebrnymi rurami. W pięknej Toskanii jest kilka elektrowni geotermalnych.

Pizza w jednej miejscowości

To nie Siena, Piza czy Florencja. Trafiliśmy tam kierując się na północ. Wycieczka w stylu „Suprise me”. Zwykle włoskie miasteczko – oczywiście ulokowane na wzgórzu. Właśnie skończył się poranny targ, mieszkańcy zaczęli szykować się do obiadu. A my pijemy kawę. Trafiliśmy do pizzerii fenomenalnego starszego pana, który z wielką starannością dbał o swoich gości. Nie mówił oczywiście po angielsku, ale udało nam się złożyć odpowiednie zamówienie. Jego knajpka szybko zapełniła się gośćmi z całego świata. Byli i Amerykanie, Francuzi i Niemcy.

Siena

Miasto na które trzeba poświecić 2 dni, aby je zwiedzić. Trafiliśmy do Sieny wieczorem i mieliśmy zaledwie 2-3 godziny, aby delektować się spacerem po uliczkach Sieny. Mogliśmy chłonąć wieczorną atmosferę Campo. Wiele rynków juz wiedziałam, ale ten robi szczególne wrażenie. I pomyśleć, że odbywa się na nim Palio. Akurat ten motyw został wykorzystany przez jednego z ostatnich filmów o 007:

Toskania na rowerze – czy warto?

Dla samych krajobrazów warto. Dla słońca również. My zdecydowaliśmy się odwiedzić ten region, kiedy w Polsce już wszyscy ogłosili koniec lata. A tam jeszcze można było doświadczyć ciepłych poranków i jeszcze cieplejszych wieczorów.
Na pewno jeżdżąc włoskimi drogami trzeba uważać na lokalnych kierowców. W Polsce nie zdarzyło mi się, aby kierowca zignorował mój sygnał, że będę skręcać w lewo. A tutaj kierowca uznał, że to ostatnia szansa i wyprzedził!
Drogi te bardziej lokalne są kiepskiej jakości, czyli dziury, dziury i jeszcze raz dziury. Za to zdecydowanie jest pod co podjeżdżać. Podczas krótkiej wycieczki (54 km) zrobiłam 777 m przewyższenia. Na maratonie w Nietążkowie, aby zrobić 632 m przewyższenia, musiałam przejechać 179 km!

DSC07366

Strava

Była jeszcze jedna trasa, ale i ja straciłam wpis i Marcin, a podjazd był mega!

1

2

cyclingirl.pl






Ania
Ania
Od 2 lat dumna posiadaczka roweru szosowego. Sezon 2013 poświęciła na dopasowanie roweru, aby w 2014 roku startować w ramach Pucharu Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Rok 2015 to co raz dłuższe dystanse. Osiągnięcia 2014: pokonanie dystansu 336 km w 20 h i I miejsce w kategorii K2 w Pucharze Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Marzy, aby kiedyś przejechać 1008 km w 3 dni.




Previous Post

Solo, czyli maraton szosowy w Nietążkowie

Next Post

Góry MRDP



  • Ania

    Ojj pięknie pięknie. Toskania chyba jednak ładniesza od tych gęsto zalesionych brzegów Pilicy, choc je tez uwielbiam

    • Nad Pilicę bliżej, więc częściej można oglądać. A Toskania ma na pewno wiele uroku i to ciepło.


More Story

Solo, czyli maraton szosowy w Nietążkowie

To był sprawdzian. Denerwowałam się startem bardziej niż zwykle. Jechałam po raz pierwszy solo tak długi dystans. Do tej pory...

29 August 2015