Veturilo i ja

Blog / Lifestyle / 24 maja 2014

Pierwsze podejście zaliczyłam w zeszłym roku. Byłam przerażona. To w zeszłym roku też zaczęłam jeździć szosówką i Veturilo przy niej wydawało mi się ogromnym, mało zwrotnym rowerem. Poza tym jechałam bez kasku, więc mój niepokój dodatkowo wzrósł. Jak raz pojechałam, tak potem nie wsiadłam drugi raz.

Ostatnie dwa dni jeździłam właśnie rowerami Veturilo. Były to bardzo krótkie dystanse: 3 i 4 km w jedną stronę. Akurat miałam wizytę u lekarza i z pracy bardzo kiepski dojazd autobusem. A dzisiaj to już specjalnie wybrałam ten środek transportu. Poza tym dużo, dużo tańszy niż gdybym miała jechać autobusem czy tramwajem.

O sprawności, czy stanie technicznym nie będę pisać. Nie o to chodzi w tym poście. Po prostu fajnie było przejechać się w środku dnia na spotkanie czy do lekarza rowerem. Nie martwiłam się gdzie zostawić czy jak wrócę to rower będzie jeszcze stał. „Klik” i już grzecznie stoi w stojaku.

Ciepło, rozwiany włos (no prawie), koszyk na kierownicy. Mega!


Tagi:



Ania
Ania
Od 2 lat dumna posiadaczka roweru szosowego. Sezon 2013 poświęciła na dopasowanie roweru, aby w 2014 roku startować w ramach Pucharu Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Rok 2015 to co raz dłuższe dystanse. Osiągnięcia 2014: pokonanie dystansu 336 km w 20 h i I miejsce w kategorii K2 w Pucharze Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Marzy, aby kiedyś przejechać 1008 km w 3 dni.




Previous Post

Ścieżki rowerowe

Next Post

Limber Vasto 1.0





You might also like


More Story

Ścieżki rowerowe

Od 1,5 roku jeżdżę na szosie. Nie rozwijam zawrotnych prędkości tak normalnie, ale nawet jak się nie staram, to jadę...

21 May 2014