Warto być ignorantem?

Blog / Lifestyle / Motywacja / 20 maja 2015

Słyszeliście o Cliffie Youngu? Przebiegliście kiedyś więcej niż maraton? Więciej niż 100km? Dla Younga to nic. A nie jest on zawodowcem, profesjonalistą. W momencie kiedy przechodził do historii nie miał nawet stroju sportowego. 

Sydney – Melbourne

Był rok 1983. Do Sydney zjechali najlepsi biegacze ultra-dystansowi aby zmierzyć się z trasą biegu Sydney – Melbourne liczącą 875 km. Tak, to 21 maratonów! Z grupki zawodników zgromadzonej w okół linii startu wyróżniał się jeden gość. Był to 61-latek ubrany był w kombinezon roboczy i kalosze. Dobrze się domyślacie. To właśnie Cliff Young.

Rolnik w kaloszach

Kontrastując z innymi zawodnikami, budził zainteresowanie kibiców i mediów. Podczas rozmowy z dziennikarzami, Young pewnie stwierdził, że pokona ten bieg. Opowiedział o swojej pracy na farmie, gdzie ze względów finansowych nie było traktora, ani nawet konia. W związku z tym Young zaganiał owce pieszo. Czasem zajmowało to nawet 3 dni. A to tylko 2 dni krócej niż trwa bieg do Melbourne.

Tak oto rolnik w kaloszach wyruszył wraz z najlepszymi ultrabiegaczami świata na trasę morderczego maratonu. Podczas gdy czołówka całkiem szybko pokonywała kolejne kilometry Young truchtał, powłócząc nogami w charakterystyczny dla siebie sposób.

Mała dygresja

Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi – Oto jeden z moich ulubionych cytatów z Einsteina. Co powyższe stwierdzenie ma wspólnego z Youngiem? Otóż Young był właśnie tym, który nie wiedział. Nie wiedział, że trzeba spać podczas kilkudniowego biegu. Więc prawie nie spał.

Zwycięstwo

Każdej nocy biegacz w kaloszach sukcesywnie odrabiał stratę do czołówki. Czwartej nocy wysunął się na prowadzenie. Maraton zakończył z czasem 5 dni i 15 godzin. Australia oszalała na punkcie gościa, który pojawił się znikąd i wyposażony w roboczy kombinezon pokazał prosom gdzie ich miejsce. Ale Young nie chciał się wywyższać.

Nagroda

Zwycięzcy przysługiwała nagroda wysokości $10,000, co dla niezamożnego rolnika było z pewnością kupą kasy. Co zatem zrobił Young? Rozdał nagrodę pięciu zawodnikom, którzy przybiegli jako ostatni, bo to oni musieli najmocniej walczyć ze swoimi słabościami aby dotrzeć do mety.

Własny styl

Bohater tej historii uważany jest za wynalazce stylu biegania zwanego Cliff Young Shuffle. Dzięki charakterystycznemu włóczeniu nogami pozwala on poruszać się z najmniejszym wydatkiem energetycznym. Dzieje się tak za sprawą minimalnych ruchów ciała w pionie. To z kolei oszczędza stawy biegacza.

Epilog

Pozostaje pytanie jak debiutant, bez sprzętu i planu treningowego mógł tego dokonać. Young z pewnością dużo „trenował”. Przy czym jego trening był „specyficzny”, nie był ukierunkowany na żaden cel. On po prostu ganiał za owcami! Inni w tym czasie trenowali, robili interwały, tempówki, itd. Czy inni zawodnicy mogli coś zmienić, żeby pokonać trasę szybciej? Mogli! Musieli zweryfikować całą swoją wiedzę o bieganiu. Rozważyć każdą zasadę, którą przyjęli za pewnik.

A dziś, 30 lat po triumfie Younga, ile w nas jest zasad, którym ślepo wierzymy? Nie tylko w sporcie…






Marcin
Marcin
Zawodowo inżynier, prywatnie mąż Ani, hobbistycznie kolarz – amator lubujący się w dystansach ultra. Ukończył Maraton Rowerowy dookoła Polski (MRDP) oraz dwukrotnie Bałtyk Bieszczady Tour. W 2015 roku przejechał polskie góry w ramach górskiej edycji MRDP.




Previous Post

Nie jesz mięsa to co właściwie jesz?

Next Post

Moja (ostatnia) kolarska stylówka




More Story

Nie jesz mięsa to co właściwie jesz?

Ile razy to słyszałem to pytanie. A skoro było pytanie to będzie i odpowiedź. Nie jestem żadnym fanatykiem diety....

17 May 2015