Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo

Blog / Podróże / 26 października 2015

Rower to częsty temat rodzinnych rozmów przy stole. Tym razem jednak nie rozmawialiśmy o długich dystansach, a o nowym przedsięwzięciu na Wschodzie Polski – Szlaku Green Velo. Wtedy ten szlak jawił mi się jako świetny pomysł na spędzenie kilku fajnych, aktywnych dni z rodziną. Ja jednak jak przystało na kolarza długodystansowca (lubię tak o sobie myśleć) zaraz zaczęłam przeliczać, że skoro to 2000 km, to cały szlak można na spokojnie pokonać podczas dwutygodniowego urlopu (i nawet mieć kilka dni bez roweru). Szlak powstał nie jako kolejne kolarskie wyzwanie dla amatorów szosówek i długich dystansów, a takich którzy chcą fajnie spędzić czas i przy okazji podziwiać naszą piękną przyrodę. I tak przy rodzinnym stole pytano nas o porady jak zorganizować przejazd wybranej części Szlaku. Jak przewozić bagaż (sakwy?), czy są miejsca postojowe, czy daleko jest do restauracji i noclegów. Na wiele pytań otrzymaliśmy całkiem szybko odpowiedzi, bo zostaliśmy zaproszeni na wizytę studyjną Szlaku.

O szlaku
Green Velo to najdłuższy szlak rowerowy w Polsce. To prawie 2000 km trasa, który przebiega przez 5 województw: warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie. Szlak nie jest odrębną ścieżką rowerową (tak mi się wydawało), ale został poprowadzony przez lokalne drogi, istniejące już ścieżki i ciągi pieszo-rowerowe. Na szlaku przygotowano 230 MOR-ów, czyli Miejsc Obsługi Rowerzystów, niektóre z nich są większe, a niektóre skromniejsze, to też zależy czy akurat w danym miejscu możemy obejrzeć coś ciekawego. Nowych ścieżek wybudowano tylko 300 km! Spodziewaliście się więcej? Ja też! To nie jedyne „ale” wobec Szlaku.

Kontrowersje
Jest to projekt, który pochłonął 270 mln złotych, na jego promocję przeznaczono 24 mln. Skoro wybudowano tylko 300 km nowych ścieżek to gdzie podziała się reszta kasy? Oprócz nowych odcinków drogi rowerowej, przebudowano również skrzyżowania, przygotowano MOR-y. Ale Szlak Green Velo to nie tylko ogromne koszty, ale również ciekawy sposób komunikacji o nim. To na profilu Szlaku na Facebooku zamieszczono zdjęcie rodziny na rowerach, w wąwozie w Sandomierzu. Tylko, że rowerzyści mają zakaz poruszania się na rowerach w wąwozie. Za to w Kielcach sporo drzew wycięto, aby wybudować ścieżkę. Dla mnie równie ciekawym aspektem jest co się stanie za kilka lat z infrastrukturą Szlaku, kto np. będzie dbał o MOR-y?

Dlaczego warto
Mimo słów krytyki, to trzeba pamiętać, że tak duża inwestycja w ten rejon Polski ma jedno zadanie: przyciągnąć turystów, nie tylko polskich, ale również zagranicznych. Może obecnie jeszcze wciąż restauracja i hoteliki nie są w stanie udźwignąć obsługi ruchu turystycznego, ale to kwestia czasu, aż powstaną knajpki z polskim jedzeniem, agroturystyczne gospodarstwa, hotele o wyższym standardzie. Będziemy jeździć na rowerze po fajnej trasie wyznaczonej przez malownicze rejony Polski, przenocować w klimatycznym miejscu i skosztować lokalnym przysmaków.

Podczas krótkiej wizyty studyjnej zobaczyłam jedynie 1% trasy, ale wiem, że tutaj na pewno wrócę, aby sprawdzić czy to szlak dla kolarza czy rowerzysty podróżnika.

DSC07483

DSC07549

DSC07615

DSC07617

DSC07641

DSC07655

 






Ania
Ania
Od 2 lat dumna posiadaczka roweru szosowego. Sezon 2013 poświęciła na dopasowanie roweru, aby w 2014 roku startować w ramach Pucharu Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Rok 2015 to co raz dłuższe dystanse. Osiągnięcia 2014: pokonanie dystansu 336 km w 20 h i I miejsce w kategorii K2 w Pucharze Polski w Rowerowych Maratonach Szosowych. Marzy, aby kiedyś przejechać 1008 km w 3 dni.




Previous Post

Jak jeść podczas długich dystansów?

Next Post

Amsterdam i rowery



  • Przepiękne zdjęcia! 🙂

  • Jak można reklamować coś, co nie jest w 100% skonczone? 😉

    • Zaznaczyć, że coś takiego jest, zawsze warto. Ale aby w pełni polecać szlak, to najpierw trzeba go przejechać, przynajmniej jego znaczny fragment.

      • ja mam w pamięci trasę nad Morzem R10, która miała świetną opinię w Necie jako ta, należąca do europejskiego systemu. Podobnie jak Green Velo.

        niestety, im więcej zacząłem analizować tuż przed wyjazdem 2 lata temu, tym mniej radosny obraz zaczął rysować. I doszedłem do wniosku, ze należy pieprzyć oficjalną trasę R10, która w 80% nie była oznakowana. I dobrze zrobiłem. Owszem są odcinki, które warto reklamować, jak chociazby okolice Kołobrzegu (Pogorzelica – Mrzeżyno – Kołobrzeg – Sarbinowo) ale były takie, o których nie da sie zapomnieć – jak chociażby Bagniste tereny w Kłukach 😉

        Niepotrzebnie tak negatywnie nastawiam się do takich przedsięwzięć jak Green Velo – bo życzyłbym sobie, zeby było więcej podobnych inwestycji – ale niech zrobią to chociaz porządnie w oparciu o walory turystyczne danego regionu – z dala od dróg wojewódzkich itp.

        • Na razie zaznaczam, że taki szlak jest. Widziałam jego jeden wycinek, w necie można już teraz spotkać jego różne recenzje. Trzeba poszukać, poczytać różne opinie. Sam szlak przebiega przez rejony, które mam wrażenie wciąż są niedoceniane. I dlatego mimo wszystko będę uważnie się przypatrywać temu przedsięwzięciu. Nie skreślajmy go jeszcze.

          • syl_wu

            Też nie skreślam, ale śledzę http://www.fb.com/greenfailo żeby nie być zaskoczona tym co zastanę na szlaku w 2016 r.

          • Tak, znam ten profil i też go śledzę, bo zawsze warto znać dokładnie aspekty takich inwestycji.

  • syl_wu

    Szkoda, że tylko 1% procent przejechane, ale dzięki za przejechanie chociaż takiego odcinka i tekst. Niestety ja jestem coraz bardziej sceptycznie nastawiona do tezy „że tak duża inwestycja w ten rejon Polski ma jedno zadanie: przyciągnąć turystów, nie tylko polskich, ale również zagranicznych”. Jak zaprosimy turystów przyzwyczajonych np. do niemieckich standardów rowerowych szlaków długodysansowych i rozbiją się oni tutaj z wymuszonym przejazdem pośród tirów po drodze wojewódzkiej lub kopnymi piachami (niestety są takie odcinki i wg. Green Velo są to już ukończone fragmenty), to nie zostawią oni suchej nitki na tym szlaku jako całościowym produkcie turystycznym. Więc samo może się to medialnie pozytywnie nie nakręcić (marketing szeptany może być bronią obosieczną), a kasa z UE na sztucznie robioną promocję skończy się w tym roku, więc niestety po 2016 r. (wtedy ludzie pojadą obczaić jak to zostało zrobione) może on po prostu umrzeć śmiercią naturalną jak reszta polskich kulawych szlaków rowerowych nadających się tylko do krótkich wycieczek na MTB (jak cytowany tutaj R10 czy np. WTR w kuj-pomor).

    • No niestety tylko 1%, dlatego będę uważnie śledzić doniesienia dotyczące tego jak to jest na szlaku. Mam zamiar też się wybrać, aby przejechać więcej nić 1% i wtedy pewnie wyrobię sobie pełne zdanie o tej inwestycji.

  • Wracajac do tematu, to wszystko wskazuje na to, że … cała operaca GV jest nastawiona na zysk tylko jednej grupy – samego beneficjenta projektu. Reszta krytykujących to sami hejterzy – tak właśnie podsumowała pani dyrektor.

    Zresztą, całą prawdę napisał Szymon w tym wątku http://www.forumrowerowe.org/topic/180352-greenvelo-trasa-turystyczna-przez-wschodnia-polske/?p=1772803

    • Dzięki za linka. Każdy broni swojej strony, nie dziwmy się. A wszystko i tak wyjdzie w praniu.


More Story

Jak jeść podczas długich dystansów?

Często pytacie jak najefektywniej jeździć długie trasy. Co jeść, czy i gdzie spać, jak rozłożyć siły. W związku...

8 October 2015