XXVI Warszawski Triathlon Zimowy

Blog / Męskim okiem / Relacja / 21 stycznia 2015
1900720_877232265660296_8771586049079307510_o

XXVI Warszawski Triathlon Zimowy – zdjęcie: Maria Lipowiecka

To już mój drugi Zimowy Triathlon. W zeszłym roku startowałem tylko na etapie rowerowym podczas wyścigu drużynowego. Drużyna, którą reprezentowałem zajęła wtedy dwunaste miejsce. Zachęcony tym sukcesem w tegorocznej edycji postanowiłem wystartować także w wyścigu indywidualnym. A właśnie… co to jest ten triathlon zimowy. Uprzedzając wątpliwości – nie pływamy w przeręblu. Woda po jakiej się poruszamy (jak na zimę przystało) jest zamarznięta, a my używamy łyżew.  Cała impreza rozgrywana jest w okolicach warszawskiego toru łyżwiarskiego Stegny. Pierwszym etapem jest bieg na dystansie 4km, potem 2km na łyżwach i 12km rowerem.

Wyścig drużynowy

Biegaczem w naszym zespole jest Adam – na co dzień kolarz wyjątkowo długodystansowy. Na łyżwach startuje Michał, czyli najbardziej multidyscyplinarny sportowiec (nie tylko) naszej drużyny. Ja, podobnie jak rok temu startuję na etapie rowerowym.

XXVI Warszawski Triathlon Zimowy


XXVI Warszawski Triathlon Zimowy

Start! i pobiegli… Adam biegnie bardzo szybko ale czołówka mknie niczym Usain Bolt podczas sprintu. Po bardzo zaciętej walce, Michał jako dwudziesty zawodnik wybiega na lodowisko. Mimo, że 2 km lodowiska pokonuje w 4 minuty przesuwamy się tylko jedno miejsce wyżej. W tym przypadku wszyscy wolelibyśmy aby etap łyżwiarski był przynajmniej dwukrotnie dłuższy. Pora na mnie. Mam do pokonania 6 okrążeń trasy wiodącej głównie po trawniku. Startuję bardzo mocno, chyba za mocno. Po pierwszym kółku serce wali jak oszalałe. Muszę trochę zwolnić. Wykorzystuję dłuższe proste do wożenia się na kole. Wyprzedzam kilku zawodników, lecz ze względu na krótką pętlę ciężko mi stwierdzić, z kim tak naprawdę się ścigam, a kogo dubluje lub kto dubluje mnie. Jazda po ciasnych nawrotach daje mi sporo frajdy. Bardzo ważne jest pokonywanie ich w ten sposób aby wytracić jak najmniej energii na hamowanie. Dodatkowo mocno pilnuję, żeby nie pomylić się w liczeniu okrążeń. Głupio by tak skończyć kółko za wcześnie lub męczyć się niepotrzebnie na siódmym okrążeniu (tak jak to zrobiłem rok temu).

XXVI Warszawski Triathlon Zimowy

XXVI Warszawski Triathlon Zimowy

W końcu jest meta. Odbieram medal za ukończenie. Koledzy wołają, że mamy trzynaste miejsce. Czas w stosunku do zeszłego roku poprawiony o 2 minuty. Odbieram medale i padam na pyszczek… Teraz godzina odpoczynku i powtórka z rozrywki na trasie indywidualnej.

Wyścig indywidualny

Ten start jest dla mnie głównie treningiem. Nigdy nie miałem okazji mierzyć się na trasie z różnymi dyscyplinami. Nie wiem jak organizm zareaguje na taki wysiłek. Specem od biegania, szczególnie na tak krótkich dystansach, nie jestem. Na łyżwach (nie licząc dzieciństwa) jeździłem kilkanaście razy. Na szczęście połowa trasy (pod względem czasu) to rower.

XXVI Warszawski Triathlon Zimowy - zd. Maria Lipowiecka

XXVI Warszawski Triathlon Zimowy – zdjęcie: Maria Lipowiecka

Zaczynamy biegiem. Czołówka ucieka, staram się złapać swój rytm. Spokojnie na rowerze się odgryzę – powtarzam sobie w myślach. Najpierw jednak łyżwy. Gdy dobiegam do lodowiska jestem w połowie stawki (miejsce 89). Bieganie to nie jest mój podstawowy sport ale przynajmniej daje poczucie stabilności – co innego łyżwiarstwo.

Wewnętrzna część toru jest mocno zniszczona przez panczenistów, którzy osiągają takie prędkości, że strach patrzeć. Wyprzedzają mnie inni zawodnicy, ale o dziwo nie jestem najwolniejszy. Schodząć na twardy grunt czuje ulgę. To moja chwila. Wskakuję na rower i rozpoczynam festiwal wyprzedzania.

Mam szczęście, wjeżdżając na rundę łapię koło Pauli Goryckiej. Ona ma już okrążenie przewagi. Kilkukrotnie udaje mi się nawet wyjść na zmianę. Dopadają mnie kurcze w łydce. Trochę mnie to spowalnia. Czuję, że nie mogę wykorzystać swojej pełnej mocy. Ostatecznie na mecie melduję się 59ty z czasem 01:02:13. Okazuje się, że jadąc rowerem awansowałem o 50 miejsc.

XXVI Warszawski Triathlon Zimowy - zd. Maria Lipowiecka

XXVI Warszawski Triathlon Zimowy – zdjęcie: Maria Lipowiecka

Czy te wyniki mnie satysfakcjonują? Tak, ponieważ patrzę tylko na wyniki na rowerze. To mój podstawowy sport. To, że dałem radę na singlu utrzymać się z reprezentantką Polski i nawet dać kilka zmian jest bardzo dobrym znakiem. Tak, wiem, że ona nie jechała na maksa, że taki wyścig traktowała jako trening, że jakby chciała to by mi uciekła. Ale rok temu nie utrzymałem jej tempa. Teraz tak.

XXVI Warszawski Triathlon Zimowy

XXVI Warszawski Triathlon Zimowy

Film:






Marcin
Marcin
Zawodowo inżynier, prywatnie mąż Ani, hobbistycznie kolarz – amator lubujący się w dystansach ultra. Ukończył Maraton Rowerowy dookoła Polski (MRDP) oraz dwukrotnie Bałtyk Bieszczady Tour. W 2015 roku przejechał polskie góry w ramach górskiej edycji MRDP.




Previous Post

Siłka? Tylko z mężem!

Next Post

Jura




More Story

Siłka? Tylko z mężem!

Czasem zdarza się, że powiem coś w tym stylu: "To nie dla mnie, ja nie lubię biegać, ani chodzić na siłownię"....

18 January 2015